Zamknięci w swoim małym chemicznym świecie, w swoich laboratoriach
gdzie przeprowadzamy swoje mniej lub bardziej znaczące badania
zdajemy sobie sprawę z prawidłowości (nie wszystkich rzecz jasna)
rządzących przyrodą. Jednak jak się okazało nie wszyscy zdajemy
sobie sprawę z niewiedzy ludzi dotyczących tak naprawdę życia
codziennego. Powód tej niewiedzy społeczeństwa jest błahy: źle
skonstruowany system edukacji, który karze wkuwać na pamięć
wzory, które nigdy się nie przydadzą, a nic nie traktuje o
rzeczach przyziemnych, spotykanych na każdym niemal kroku. Niestety,
na brakach tych i naiwności żerują niejedni biznesmeni, którzy
znają złoty środek na niemal każdy problem. I tutaj pojawiamy się
my, chemicy z pasji i wykształcenia, którzy rozwieją problemy, nad
którymi pewnie nie raz się zastanawiasz.
Na pierwszy ogień: magnez. I mówimy tu o czymś, co nosi nazwę m a
g n e Z, a nie m a g n e S który wytwarza pole magnetyczne. Tego nie
polecamy przyjmować do organizmu w żadnej postaci…
Magnez, pierwiastek, metal. Tyle wiedzy chemicznej na start.
Oczywiście nie przyjmujemy metalicznego magnezu, tylko jego związki.
Istotny jest kation dwudodatni Mg2+. Atomy zbudowane są z
elektronów o ładunku ujemnym krążących wokół jądra. Jądro
zaś składa się z obojętnych neutronów i dodatnich protonów. W
metalicznym magnezie (ściśle w izotopie 24Mg – o
izotopach na pewno kiedyś będzie więcej powiedziane) znajduje się
po 12 elektronów, zatem całość ma ładunek 0 (12 x ujemny
elektron + 12 x dodatni proton = 0). Jeżeli usuniemy dwa elektrony
(a w tym wypadku dzieje się to niezwykle łatwo) otrzymujemy nadmiar
protonów, zatem całość przyjmuje ładunek +2. Ot taka różnica
między atomem, a jonem tego atomu.
Magnez pełni niezwykle istotną rolę w naszym organizmie. Bierze
m.in. udział przekazywaniu impulsów nerwowych. Dlatego często jest
polecany osobom uczącym się, pracującym czy miewającym tak zwane
„nocne skurcze”. Kto i po co interesuje nas dziś najmniej, my
zastanowimy się JAKI?
Reklamy atakują (innego słowa nie potrafimy używać w stosunku do
przekazu reklamowego) nas wszelkiej maści ofertami suplementów
diety zawierającymi magnez. Rzecz jasna, magnez, jak i inne mikro-
jak i makro elementy przyjmować najlepiej z pożywieniem. Ale nie
jednemu to niestety nie wystarcza i musi się wspomóc
farmaceutykami, czy też pseudofarmaceutykami. No tak, ale który
wybrać? Oto jest pytanie.
Pierwsza z reklam mówi nam, że musi być to magnez naturalny.
Oczywiście, zgadzamy się w 100%. Ale chyba nie do końca zgadzamy
się z definicją producenta, jaki to magnez jest naturalny, a jaki
to jest „zwykły” bądź właściwsze było by chyba
sformułowanie „sztuczny”. I prowadziliśmy liczne dyskusje nad
tym tematem, każdy wreszcie się zgodził, że magnez „naturalny”
to taki, który swoją postacią przypomina ten występujący w
pożywieniu. Jaki to, zatem? Choćby w postaci chlorofilu, który sam
w sobie jest związkiem kompleksowym zbudowanym z liganda będącego
pochodną porfiryny i atomu centralnego, którym właśnie jest
magnez (dwudodatni rzecz jasna).
W jakim byliśmy błędzie! Wg producenta magnez naturalny to w
zasadzie każdy magnez. Na jego stronie możemy przeczytać, że
naturalny magnez to ten występujący na Ziemi w postaci minerałów.
Jako chemicy innego nie znamy. Z wyjątkiem tego wyprodukowanego
sztucznie w reaktorach jądrowych. Ale okazuje się, że nie wiemy
wszystkiego. Jak się okazuje, magnez można również otrzymać w
laboratorium w wyniku stosowania metody elektrolitycznej i
elektrotermicznej, a materiałem wyjściowym jest… węglan wapnia.
Yyyyyyy… ok, spokojnie. Weźmy tą metodę elektrotermiczną. Wg
teorii polega ona na stopieniu substancji chemicznej i poddaniu jej
elektrolizie. Dla prostego przykładu weźmy chlorek sodu. Po
stopieniu i poddaniu elektrolizie powstanie nam sód i chlor wg
uproszczonego równania:
Czyli jak mniemamy z informacji od producenta, topimy w wysokiej
temperaturze węglan wapnia i poddajemy elektrolizie. Co powstaje? Na
pewno nie magnez mój drogi. W reakcji chemicznej, nawet
elektrotermicznej nie może powstawać nowy pierwiastek, jeśli do
reakcji nie użyjemy jego związku. Tak jak pisaliśmy wcześniej,
moglibyśmy hipotetycznie w ciągu reakcji jądrowych przejść z
atomów wapnia, tlenu lub węgla (bo z takich składa się węglan
wapnia) do magnezu, ale nie jest to metoda tania, jeśli w ogóle
jest osiągalna. Nie można w prosty otrzymać magnezu z węglanu
wapnia. Zatem to co napisał producent jest TOTALNĄ BZDURĄ.
Wszystkie przytoczone fakty opierają się na ELEMENTARNEJ wiedzy
chemicznej. Interpretacja słów producenta w tym przypadku jest
niestety dość jednoznaczna. Producent nazwa coś w sposób
prawidłowy, ale niestety mylny dla przeciętnego odbiorcy, dopisując
do tego błędne fakty. Tym samym doprowadzając do tego, że pewnie
nie jedna osoba zamiast po tańszy, być może identyczny składem
czy dawką magnez sięgnie po coś „naturalnego”.
W części drugiej naszego artykułu zapoznamy Cię bliżej z
pojęciem związków kompleksowych, chelatami i osądzimy właśnie
magnez w postaci chelatu. Do zobaczenia!